Menu

suri & soczek & dżemor

pedobearSiunia|crazymixSoczi|aussomeDżemek czyli miejska dżungla, wiejskie błoto i latające dyski

życie składa się z decyzji

szaklyk

1781917_10203259665880542_201185006_nTak to moi mili, każda decyzja kształtuje naszą przyszłość. Czasami trzeba podjąć te najtrudniejsze. Taka ostatnio przytrafiła się i mi w kontekście piesków. Pamiętacie zapewne, że miewaliśmy różne problemy w stadzie. Soczkowi bardzo trudno było się dogadać z owczarkami, i mimo że ogólnie rzecz ujmując bardzo się kochali i wspierali w wymagających tego sytuacjach, to jednocześnie Siunia miała z nim ogromny problem bo był zbyt pobudliwy i ją drażnił. Dżem się go bał, bo był obiektem wyładowań emocjonalnych. Do tego stopnia było to problematyczne, że Dżemek bał się wysiadać z samochodu jak Soczek czekał po drugiej stronie, a Siunia przypuszczała na Smoka regularne ataki furii z cyklu 'weź się w końcu uspokój, stary!'. Sam zainteresowany bardzo, bardzo pragnął kontaktu ze mną, ciągle próbował udowodnić że jest najkochańszy, jednocześnie inne pieski zaburzały jego strefę komfortu samym swoim istnieniem obok- dajmy jako przykład fakt, że mimo iż każdy pies spał w nocy na swoim posłaniu w moim pokoju, Soczi regularnie w nocy podrywał się z warkotem, bo NA PEWNO coś go zaraz nadepnie. Jednocześnie jako jeden z rzech psów był bardzo problematyczny w życiu codziennym- wymagał bardzo dużo uwagi na spacerach, przy odwiedzinach gości, w nowych miejscach etc. Myślałam wielokrotnie nad znalezieniem mu nowego domu, ale wydało mi się to na tyle nieprawdopodobne, żebym mogła zaufać komuś obcemu i powierzyć mu moje ukochane zwierzątko, które do najprostszych nie należy, że porzuciłam te rozmyślania i zabrałam się za robotę na tym, co mamy, próbując jakoś ogarnąć ten amok. Wtem w sierpniu spotkałam się ze swoim przyjacielem, którego znam od miliona lat. Rozmawialiśmy sobie o życiu, a w pewnym momencie głaszcząc po ryju Dżemka stwierdził on, że już od roku myśli nad wzięciem psa. Chciałby może coś adoptować, ale boi się, że nie podoła a odwrotu już nie będzie. Poza tym to byłby jego pierwszy pies, więc mógłby sobie nie poradzić z wychowaniem schroniskowca itd. Zaproponowałam więc pół żartem, pół serio, że mogę mu dać na wypróbowanie jednego z moich potworów. Na pytanie 'którego?' odpowiedziałam radośnie 'tego najdurniejszego, oczywiście!' i skróciłam Soczkowy charakter, życiorys i problemy w kilku zdaniach. Ku mojemu zaskoczeniu jego chęci nie zmalały, i tak oto po dwóch tygodniach czekoladowa bestia wybrała się ze mną na nockę do nowego mieszkania. I miał po łikendzie wrócić, ale nastąpiło połączenie dusz, serc i umysłów, i został już na zawsze ze swoim nowym tatusiem. Nigdy nie sądziłam, że ktoś może mieć tak perfekcyjne flow z Soczikiem. A jednak, to było właśnie to. Najidealniejsze połączenie. Chłopaki się uwielbiają, prawie wszystko robią razem. Odwiedzam ich regularnie- pies się wyciszył, jest spokojny, zrelaksowany. Nareszcie ma swojego człowieka i swoją przestrzeń. A u nas w domu zrobiło się spokojnie. Spacery to czysta przyjemność. Nikt nie próbuje udowodnić, że jest ważniejszy, nie ma konfliktów na tle 'mamusia jest mojsza niż twojsza!', goście odetchnęli z ulgą... 

Tak tylko chciałam Wam napisać, że czasami trzeba posłuchać swojego przekonania, a nie ludzi siejących hejt pod tytułem 'ty zły człowieku, jak tak można'. Bo w tym przypadku jedna decyzja uszczęśliwiła 6 istot. I jest cudownie. Bo ciągle jestem Soczkową mamusią, zabieram go na spacerki i miziam na kanapie. Tylko w jego własnym, nowym domu. 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Patrycja] *.tktelekom.pl

    W końcu jakiś mądry głos w sprawie ulokowania psa w innym domu, w którym wbrew wszelkim stereotypom będzie on po prostu z wielu powodów szczęśliwszy. Mądra decyzja oczywiście wymagająca dojrzałości i racjonalnego podejścia do tematu. Wielu lat szczęścia Soczkowi w nowym domu!

  • Gość: [Lena] *.elomza.pl

    Bardzo, bardzo lubię tę notkę w zalewie pierdół "przyjaciół się nie oddaje!!!!!11111ooneone". Polecam też każdemu deklowi, który twierdzi, że lepiej do usrania męczyć się w obciążającej wszystkich konfiguracji, niż pozwolić i psu i sobie wreszcie odetchnąć.

© suri & soczek & dżemor
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci