Menu

suri & soczek & dżemor

pedobearSiunia|crazymixSoczi|aussomeDżemek czyli miejska dżungla, wiejskie błoto i latające dyski

osiemnastka

szaklyk

Dwa dni temu Dżemek przekroczył mityczną granicę 18tu miesięcy. W związku z czym tworzę ten wpis właśnie. 

Jest ten pjes moim, bardzo moim psem. Ma swoich fanów, oraz ma stałe grono anonimowych hejterów, co chyba świadczy o tym, że COŚ w sobie ma ;) Wiele osób mi powiedziało ostatnio, że jako szczeniak w ogóle ich nie powalał, ale jako młodzian wzbudza pewien rodzaj zazdrości. I tak trochę z nim jest, kwintesencja stwierdzenia, że 'te linie późno dorastają'.

Bardzo jest nam razem dobrze w życiu, nawet pomimo dżemosiurka. Jest psem, który miał mnóstwo fantastycznych cech w pakiecie. Od samego początku pracował bez najmniejszych problemów w rozproszeniach, nie interesowali go ludzie ani pieski, był myślący i niezawodny. Ale też miał, a niektóre wciąż posiada, cechy nietakiesuper. Jego filozoficzne podejście do życia na przykład nie równa się lotnemu umysłowi, który załapuje nowe rzeczy w 3 sekundy. Siunia jest takim umysłem, nowych rzeczy uczy się błyskawicznie, ale z kolei praca nad detalem, dojście do perfekcji i niezawodność są daleko poza jej możliwościami. Dżem z kolei musi sobie przemyśleć wszystko krok po kroku, często w początkowej fazie nauki potrzebuje dużo wzmocnienia z mojej strony i upewnienia go, że jest zajebisty i da radkę. Jak już się o tym przekona, to dalsza nauka jest kwestią kilku powtórzeń, i od momentu załapania mam niezawodne zachowanie niezależnie od sytuacji. 

On jest takim bardzo dziwnym pieskiem, w którym połączyły się na pozór sprzeczne cechy. Z jednej strony jest bardzo niezależny i działający na własną łapę, a z drugiej jest ogromnie wrażliwy na moje uwagi. To czyni go fantastycznym psem pasterskim na przykład, i w ogóle świetnie mi się z nim dzięki temu pracuje w każdej do tej pory wypróbowanej dyscyplinie. Jest bardzo czuły na każdy mój gest, o czym przekonałam się na torze agility. Jest też psem, dla którego jedno dobre powtórzenie nowego zachowania oznacza poznanie go i zapisanie w swojej pamięci długotrwałej. Brakuje mu trochę 'pierdolnięcia' w sensie sportowym, bo rozkręca się w miarę nabierania pewności że to, co robi, robi dobrze. Im bardziej jest o tym przekonany, tym szybciej to robi. Dla mnie jest takim bardzo dobrym psem do pracy, kiedy nie mam za bardzo czasu na porządne treningi czegokolwiek. Bo wystarczy raz go nauczyć, a potem po miesiącu przerwy można pojechać z nim na zawody i być pretty sure, że nic się nie posypie. Funkcjonowanie z tym potworem jest dla mnie zwyczajnie przyjemnością. Nie postrzegam go jako mistrza świata, ale nie odmówię mu sprawiania mi przeogromnej przyjemności ze wspólnej pracy. Wiele osób zaznajomionych z którymś sportem, który my sobie tylko dziubdziamy zabawowo, jest głęboko przekonana o tym, że gdyby go wziąć w obroty byłby doskonałym zawodnikiem. Tak jest z agility, na którym usłyszałam, że 'takiego ozika mogłabym mieć. atletyczny, zwrotny, myślący, świetny pies do biegania'. Tak też jest z obi, o którym byłam głęboko przekonana, że bez przesady, może i niezawodny i skupiony w 200%, ale zdecydowanie brakuje mu tej obiiskry, a jednak krążą głosy, że gdyby go zrobić od podstaw na obipsa, to byłby fantastyczny. Taką też opinię usłyszałam na pasieniu, że gdyby miał doświadczonego przewodnika i regularne treningi, to wymiatałby na zawodach. A na frizbi to sama twierdzę, że uwielbiam z nim deklować. Nie jest sprężynką, ale potrafi bardzo ładnie technicznie skakać. Ma ogromnego drajwa i mózg jednocześnie. Jest bardzo szybki, kiedy jest taka potrzeba, ma doskonałe powroty, jest zwrotny i coraz w tym wszystkim weselszy. W ogóle od kilku osób borderowych już słyszałam, że to ich ulubiony ozik, i naprawdę traktuję to jako ogromny komplement pod Dżemowym adresem. 

Jako młody zwierz był trochę upośledzony socjalnie w kwestii proludzkiej, nie lubił, czasami się bał, pilnował, nie czuł się komfortowo w towarzystwie obcych ludzi. Teraz po prostu mu to przeszło. Nie pracowałam nad tym jakoś szczególnie, bo mi to ogólnie rzecz ujmując nie przeszkadzało. A teraz mam psa, który na planach reklamowych wita się grzecznie z całą ekipą, pracuje z nowo poznanymi aktorami, jest pewny siebie i zrelaksowany w każdych warunkach. Ignoruje biegaczy, rowerzystów i w ogóle to ignoruje, sam nie inicjuje kontaktu i zdecydowanie bardziej lubi ludzi, którzy na niego nie cmokają i nie próbują przytulać, ale traktują jak psa- 'siema, psie'- i wtedy zostają kolegami. Nie jest open and friendly, pilnuje swojego domu, ale jeśli mu się powie, że ten człowiek jest gościem i może tu być, to tylko na niego zerka z zażenowaniem i pogardą.

Jest trochę rozpuszczonym glutem, syneczkiem mamusi, rozwala się w nocy w przytuleniu na poduszkach, gryzie metalowy płot przyprawiając mnie tym o palpitację serca i bankructwo, potrafi przespać cały dzień po to, żeby następnego biegać po ścianach. Nigdy nie wszedł w konflikt z żadnym psem, a jeśli jakiś pies wszedł w konflikt z nim, to bardzo starał się unikać konfrontacji, ale też nie jest uległym lizodupkiem, raczej typ psa pewnego siebie lecz nie dresa. Jądra falami zalewają mu mózg, ale na szczęście wciąż w obliczu wyzwań jego chęć współpracy wygrywa. Dwa razy był na planie filmowym i dwa razy wzbudził zachwyt swoim ogarnięciem, mimiką i urokiem osobistym. I mój osobisty zachwyt wzbudza regularnie. Przed nami kolejne wyzwania- planujemy debiut w oficjalnych zawodach obi, w zerówkach agilitowych w tym roku również, we fristjalach na frizbi i w ogóle. Nie jesteśmy jakoś szczególnie do niczego przygotowani, ale chyba mogę powiedzieć, że ze wzajemnością kochamy siebie i naszą wspólną robotę.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [amelia] *.ksiezyc.pl

    no to jestem kolejną borderową osobą, która powie, że to jej ulubiony ozik :D

  • Gość: [Kaśka Pippinowa] *.play-internet.pl

    nic innego nie pozostaje, jak tylko wypatrywać tej gwiazdy na zawodach! :)

© suri & soczek & dżemor
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci