Menu

suri & soczek & dżemor

pedobearSiunia|crazymixSoczi|aussomeDżemek czyli miejska dżungla, wiejskie błoto i latające dyski

versus

szaklyk

czipsy

TRZY PSY & FRIZBI

Czyli notatka porównawcza.

Właśnie pożarło mi pełną gotową notatkę, ale dzielnie po chwili walenia głową w stół tworzę kolejną. Porównanie dotyczyć będzie Suri- aussie- i Milesa -bc-. O Soczku wspominam przez wzgląd na miłość wielką, jaką darzę tego przygłupka.

Na pierwszy rzut oka te dwa burasy są to siebie podobne- zbliżona wielkość, w pogoni jedno drugiemu nie ustępuje prędkością i zajadliwością patyczkową. Ale...

Kulturalnie zacznę od Księżniczki Suriczki jako dziewuszki. Siunia jest kwintesencją myślenia. Jej móżdżek jest jak ajfon- mały, hipersprawny, i tylko czasami się zawiesza, a bateria bardzo szybko się rozładowuje. Jako fanka ajpla wiem co mówię. Suczi w szczytowej formie działa fantastycznie- czyta każdy mój ruch na frisbee- wystarczy lekki skręt ciała, ustawienie ręki czy dany chwyt dysku żeby wiedziała, w którą stronę i w jakim tempie ruszyć. Pięknie obserwuje lot dekla, jeśli wyskakuje to zawsze w odpowiednim momencie. Ogólnie ma wyjątkowo wysoką skuteczność na wszystkich swoich występach. Niestety to nie wszystko. Szybko jej się kończy drajw. Mogłaby mieć pierdolnięcia jakieś trzy razy więcej. Pełna moc wyczerpuje jej się po minucie fristajlu- wtedy zwalnia, obroty spadają, przestaje wyłapywać gorsze rzuty. Dlatego w występy muszę wplatać dużo team movementu i stale ją podrkęcać głosowo- uwielbia sztuczki, strasznie ją jarają rzuty w ruchu i wspólne przemieszczanie się. Na tossie mogłaby szybciej wracać, maksimum to 5 rzutów, dlatego warto je wszystkie wykonać porządnie- nie ma szans, żeby suczi nie złapała dysku bo przebiegła obok, wyskoczyła za wcześnie czy pobiegła w złym kierunku nie obserwując dysku.

Ale wciąż jest to pies, któremu brakuje drive'a, sesja treningowa może zawierać max kilka powtórzeń danej figury czy jedną krótką sekwencję fristajlową. 

supersu dupasu

Miles z kolei to zupełnie inna historia. Jemu zdecydowanie nie brakuje chęci. Co prawda ma gorszą kondycję, więc szybko opada z sił, ale nigdy nie zwalnia. Natomiast wtedy jego skuteczność spada do blisko zera. On w ogóle ma ogromny problem z odnalezieniem swego mózgu. Jego nogi są zdecydowanie szybsze niż procesy myślowe. I mimo że zaangażowaniem mógłby obdzielić wielu- w pogoni za dyskiem wpadłby na mur chiński i nie zauważył, a zgarniając spadający dysk wyrywa zębuchami trawę z ziemią- to obserwowanie dekla, wyczekiwanie odpowiedniego momentu czy ogólnie umiejętność myślenia jest dla niego kłopotliwa. W oczekiwaniu na pięknie opadający dysk potrafi wyskoczyć dwa razy i zrobić trzy kółka, żeby w ostateczności dysk wylądował na jego tyłku. Jego chęci w połączeniu z nieumiejętnością używania tylnich łapek często owocują dziwnymi wygibasami. Ta chęć co prawda fantastycznie wpływa na jego flipy, ale już niekoniecznie na jakiekolwiek inne skoki- sprężynka w górę z odbiciem od tyłu jest niewykonalna. Pracujemy nad tym powolutku, ale myślę, że nie bardzo jest sens pracy nad vaultami. Zdecydowanym postępem jest fakt, że nareszcie pięknie się wybija i składa overach- nie są i nie będą wysokie, ale nareszcie ogarnięte technicznie- nareszcie moje udo nie jest posiniaczone od jego smętnie zwisających łapek. Sam na siebie potrafi nakładać wyjątkową presję, która potrafi go zablokować psychicznie, więc mimo wielkiego drajwa, trzeba czuwać nad treningiem, bo potrafi się wyłączyć w najmniej oczekiwanym momencie. Ale zdarza mu się to coraz rzadziej, bo coraz lepiej wie, czego się od niego oczekuje- mądre treningi sprawiły, że coraz częściej myśli, znacznie rzadziej zdarza mu się zgubienie mózgu i mijanie z dyskami. I chociaż wciąż jest to kawał roboty do przepracowania, to idzie do przodu :)

milesnice milesdupa

Totalnie, totalnie różne psy. Totalnie różne treningi. Zaczynam myśleć nad freestyle'ami na zawody w tym sezonie. Z Suri jak najwięcej team movementu, trikasów, technicznych dysków pokazujących, jak ładnie ogarnia kierunki i puszczanie w danym momencie, bliska praca i motywujące suczi podkręcanie. Z Milesem układ, który pokaże jego prędkość i zaangażowanie, a jednocześnie pełne opanowanie sytuacji przeze mnie i trzymanie go w ryzach, żeby nie zgubił swojego małego czarnego móżdżku.

Suczi intelektualna i Mudżin kamikazowaty. I Soczek. Soczek bardzo pięknie skacze, i bardzo ładnie obserwuje dysk w locie, i kompletnie nie ogarnia chaosu jaki powstaje, kiedy dysków pojawia się więcej niż dwa. Dlatego jest moim oficjalnym rekreacyjnym psem toss&fetchowym. I jest hipersłodki.

sok

 

Uch, jak to się w tym sezonie uda, to ogłoszę się Miszczem Deklaktyki i w nagrodę może nawet kiedyś odważę się na zdobycie superhiperfirzbiszczeniaczka.

© suri & soczek & dżemor
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci