Menu

suri & soczek & dżemor

pedobearSiunia|crazymixSoczi|aussomeDżemek czyli miejska dżungla, wiejskie błoto i latające dyski

frizbiacze

szaklyk

Przede mną i suczi ostatni sezon Openowy we frisbee.

Natomiast za nami pierwszy (w końcu!) start na DCDC w Sopocie.W Poznaniu zrezygnowałam z freestyle'u wychodząc z założenia, że suczki mej to nie cieszy i w ogóle. Potem spędziłam trochę czasu w Annówce, gdzie, stękniona za fristajlwymi elementami, ćwiczyłam z 'cudzesami'. Wtedy postanowiłam jednak zgłosić Su do Openów i przygotować występ stricte pod nią, robić rzeczy, które lubi tak, jak lubi, nie bardzo zważając na to co i jak robią inni. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, wplecenie elementów sztuczkowych w występ, tak kochanych przez księżniczkę, uratował jej wiecznie słabnącego drive'a, dzięki czemu w niedzielę udało nam się zrobić bardzo miłą rundę, z której obydwie zeszłyśmy z uśmiechami na pyskach, świetną łapalnością, ładnymi rzutami, między nogami bieganiem, szczekaniem, skakaniem i jak się wieczorem okazało również ze świetną (zwłaszcza jak na nasze dotychczasowe występy, ale w sumie to całkiem dobrą tak ogólnie) punktacją ogólną (chociaż pokrycie pola miałam strasznie marne, khe khe).

Był to 9ty w ocenie free tego dnia, przy bardzo mocnej stawce, co dało nam pożadnego kopa do dalszej pracy. Kolejne trzy dni spędziłyśmy na treningach z Gumishi i Gubishi, gdzie po dobnych korektch okazało się, ze moja suczi skacze jak aussie na vaultach i overach, teraz tylko ja muszę się przestawić.

Soczek w Sopocie miał swój dogfrisbee'owy debiut w t&f, w sobotę w połowie rundy co prawda przegrał z emocjami i walną klocka idealnie na linii startowej, ale w niedzielę już dał radę i ku uciesze tłumów oczarował świat swoją nieporadną słodkością, potykaniem się o własne długie stopy i łapaniem dekli w locie czasem nawet w drugiej strefie ;)

© suri & soczek & dżemor
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci